Tempo mojej pracy i życia czasem jest tak duże, że brakuje mi czasu na wiele rzeczy, a inne robię z mniejszym lub większym poślizgiem… Tak też jest z niniejszym wpisem 😉

Każdy, kto obserwuje mnie w moich mediach społecznościowych wie, że wzięłam udział w zupełnie wyjątkowym, nowatorskim projekcie pt. Wędrująca sukienka. Pomysłodawczynią projektu jest Wioletta Bara, mistrzyni krawiectwa, która dała szansę sprawdzenia się wielu fotografom w całym kraju. Zachwycająca sukienka, stylowa, dostojna, przenosząca w dawne czasy podróżuje przez całą Polskę, przemierza ją wzdłuż i wszerz, a każdy, do kogo trafi, ma okazję wykonać sesję zdjęciową według własnej inwencji. Co prawda sukienka nie zmienia się, ale już modelki i tła owszem. Okazuje się, że każdą rzecz można zupełnie inaczej pokazać, z innej strony, budząc inne skojarzenia i emocje u widzów. Zgłaszając się do projektu wiedziałam, że swoje będę musiała odczekać… ale jakaż była to pełnia szczęścia, gdy nareszcie ta drogocenna przesyłka trafiła do drzwi Studia ArmoArt! Wtedy te dwanaście miesięcy oczekiwania przestały mieć znaczenie, nareszcie ją MIAŁAM!

Czy miałam też wizję sesji? Owszem, tylko niestety do tej wizji nie było mi łatwo znaleźć modelkę o odpowiedniej (według mnie) urodzie. Ponieważ nie wierzę w przypadki, tylko w szczęśliwe zbiegi okoliczności, toteż tak właśnie zobaczyłam TĄ JEDYNĄ! Jakkolwiek to zabrzmi, Kornelia Walczak, chociaż wtedy kompletnie nic o Niej nie wiedziałam, była właśnie tą, której szukałam. Pozostała tylko kwestia przekonania zupełnie obcej osoby, że nie jestem totalna wariatką biorącą udział w jakimś dziwnym, tajemniczym projekcie. ;p W nawiasie mówiąc, to sama nie wiem, jak bym zareagowała, gdyby ktoś zobaczył mnie na jakimś szkoleniu, w dodatku online (!) i zaproponował tego typu współpracę… Nie wspomniałam jeszcze, że dzielił nas dystans ponad 200 km. Na szczęście poszło gładko i moja modelka podeszła do sprawy z dużym zrozumieniem. 😉

Pod koniec kwietnia doszło do sesji w Pałacu Lasotów, który był doskonałym tłem i dopełniał całości. Pomagały mi jeszcze trzy moje anioły, czyli Klaudia Krysiak, moja prawa ręka w studio, a także Ania Dobrogosz, która zadbała o profesjonalną i spójną z wizją sesji charakteryzację. Wbrew pozorom stylizacja ma wielkie znaczenie podczas każdej sesji. Nie tylko dodaje pewności siebie modelce, łatwiejsza jest też potem obróbka zdjęć, ale również pozwala wydobyć piękno, które ma w sobie każda. W tym przypadku zastanawiałyśmy się, czy wystylizować Kornelię tak, jak było to kiedyś, czy bardziej współcześnie. Ostateczną wersję widzicie na fotografiach, jest to makijaż dość lekki, bardziej nowoczesny, kobiecy. Bez akcentów kwiatowych od Kasi Szmagały, trzeciego anioła, (Kwiatoryny) także i ta sesja nie mogła się obyć! Kasiu, Tobie także dziękuję za wkład w ten projekt!

Reasumując: to było naprawdę świetne doświadczenie, uruchamiające kreatywność, dające mi poczucie, że fotografia nie ma żadnych barier, nigdzie się nie zaczyna i nigdzie nie kończy, tematów i inspiracji można szukać wszędzie!

Pomyślałam też, że pójdę za ciosem i zaproponuję swoim klientkom takie sesje komercyjnie, także w sukniach z różnych epok, w podziemiach i wnętrzach pałacowych. To taki szczególny rodzaj sesji, które wymagają bardzo wielu przygotowań, ale myślę, że są wręcz doskonałą okazją, aby uczcić swoje okrągłe urodziny, dwudzieste, trzydzieste, czterdzieste, pięćdziesiąte itd. – jak wspomniałam fotografia nie stawia murów ani granic!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *